inni-i-ja blog pesymistyczny
Mam wspaniałe dzieci, dobrego męża, kochających rodziców , troskliwych teściów. Niby otaczają mnie ludzie, a jednak jestem sama. Nie mam z kim porozmawiać, więc wszystko opowiem Wam. Muszę to z siebie wyrzucić...

Czas potrzebny od zaraz!

Link 26.01.2012 :: 17:59 Komentuj (0)


Od "przed świąt" cierpię na całkowity "brak czasu". Czasu brakuje mi na wszystko: na prasowanie, gruntowne porządki w miejscach które o to głośno już wołają, na gruntowne porządki w "dziecięcym pokoju" zarzuconym zabawkami jeszcze w okresie noworocznym, na posprzątanie w akwarium, na porządki w komputerze, nieposegregowane zdjęcia również wołają z pudełka a album na nie już dawno nabrał mocy urzędowej. Nie wspomnę już nawet o moich "prywatnych" sprawach: papiery do skrapów już się przeterminowały, ostatnia z serii serwetka z bratkami nie ma już szans na wyhaftowanie do dnia matki a ja nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam jakąś książkę.... Nie wiem zupełnie jak to się dzieje ale czas ucieka mi między palcami. Chodzę spać o pierwszej-drugiej w nocy i potem nie potrafię wstać przed siódmą. W efekcie dzieciaki dowożę do szkoły w ostatnim momencie lub troszke spóźnione.
W ciągu dnia miotam się pomiędzy różnymi czynnościami często większości z nich nie kończąc. Przydałby mi się się jakiś kurs ekonomicznego gospodarowania czasem.




Zimno mi!

Link 01.02.2012 :: 16:36 Komentuj (1)


Tak już mam, że jak raz przemarznę to będzie mi zimno aż do wiosny. No i właśnie przemarzłam. Telepie mną wewnętrznie. Jest mi zimno nawet jak stoję obok pieca. Dzieciaki śpią pod jedną kołdrą mówią , że im ciepło, ja swoją przykrywam jeszcze dodatkowo kocem i ciągle marznę.
Nienawidzę zimy. Pięknie jest przez kilka pierwszych dni jak spadnie śnieg, świat się robi jasny i czysty. Cudownie wyglądają czapy śniegu na drzewach i krzewach. Piękne jest pole obsypane śniegową pierzynką z pojedyńczymi ściegami sarnich raciczek. Jeszcze jak zaświeci słońce i cały świat zaczyna się skrzyć diamentowym blaskiem - wtedy jest przepięknie. Ale tego piękna wystarczy mi przez tydzień - dwa, potem marznę. Ryczę jak przyjdzie mi skrobać oporną szybę w aucie od wewnątrz. Dzieciaki piszczą z radości, że "mama robi śnieg w aucie" a ja klnę wewnętrznie na czym świat stoi. Rozwala mi chęć do życia rozładowany akumulator i nagle martwy samochód pod szkołą wymuszający 20minutowy marsz do domu w 16stopniowym mrozie z trzyletnim dzieckiem na rękach które kilka godzin wcześniej dostało ostatnią dawkę antybiotyku.
Dlatego - nienawidzę zimy!




...

Link 19.02.2012 :: 22:16 Komentuj (0)

Ostatnio znów przeszła burza. Znów motywem przewodnim była kasa , a raczej jej brak. W zasadzie to ja czasem nie rozumiem tego co świat chce ode mnie. Może faktycznie żyję we własnym wyidealizowanym świecie? Może jestem utajoną autystyczką? Czemu jestem przekonana, że robię dobrze, a na końcu M pokazuje mi jak bardzo się myliłam i co najgorsze nie pozostaje mi nic innego jak przyznać mu rację... chociaż z drugiej strony...ja też mam swoje racje, tylko nie umiem ich przekonująco uzasadnić...




Dzień za dniem

Link 13.03.2012 :: 23:45 Komentuj (1)


Dalej chodzę do psychologa. M jest trochę sceptyczny, nie do końca odpowiada mu świadomość, że omawiam 'nasze sprawy' z obcym człowiekiem, ale nie protestuje. Ja też nie do końca jestem zadowolona z tych wizyt. Uważam, że mogłabym je efektywniej wykorzystać, ale w dalszym ciągu nie potrafię zadawać prawidłowych pytań i ciągle błądzę po omacku wokół sedna sprawy nie docierając do niego. Jednak co nieco te wizyty mi dają. Uczę się o sobie i swoich ograniczeniach. Zaczynam patrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy. W dalszym ciągu do pewnych działań nie dojrzałam.
Niedługo kolejna wizyta. Musze się do niej dobrze przygotować, może tym razem uda mi się dotrzeć bardziej wgłąb siebie.
Konsekwencja boli, asertywność boli, własne zdanie boli..... nie wiem czy jestem gotowa na tyle bólu. Skorupa obojętności i bezczynności jest 'bezpieczna' tylko na krótką chwilę, a mam nieodpartą chęć trwania w tej chwili i odsuwania realnego świata od siebie.

Psycholog 'wyśmiał' moje marzenie o zamknięciu w bibliotece do końca życia.




Mój dom - moja twierdza

Link 07.04.2012 :: 02:00 Komentuj (1)


Napisałam tasiemcowego posta pod tym tytułem i na końcu coś sobie nacisnęłam i wszystko znikło. Może kiedyś to napiszę jeszcze raz, a może to lepiej że poszło z dymem...




Przetrwałam...

Link 07.05.2012 :: 23:57 Komentuj (0)


...komunię mojego najstarszego dziecka....

Już trochę odpoczęłam, wyspałam się, ale wczorajszego wieczora byłam tak niesamowicie zmęczona a dzisiejszego ranka czułam się jak po dwudniowej popijawie, choć nie piłam ani kropli alkoholu. Strasznie mnie te przygotowania zmęczyły. Pomimo szczegółowego planu zrobionego już miesiąc wcześniej, nie dałabym rady bez pomocy Babci. Okazała się niezastąpiona w przygotowaniu stołu. Moja inwencja twórcza wypaliła się podczas wymyślania dekoracji kwiatowych....

Obawialiśmy się tej uroczystości.
Nie było łatwo podjąć wielu z naturalnych w innych rodzinach decyzji.
Przezwyciężyliśmy obawy. W zasadzie to M przezwyciężył, czym mile mnie zaskoczył. Postanowiliśmy zaprosić najbliższą rodzinę i chrzestnych, pomimo topora wojennego jaki wisi pomiędzy nami wszystkimi i każdym z osobna. Liczyliśmy, że tak ważna uroczystość jakoś złagodzi (a przynajmniej stworzy na chwilę takie pozory) zaistniałe waśnie. Najgoręcej jest na froncie moja Matka - Teściowie.
Teściowa przełamała swój wewnętrzny lęk przed podróżowaniem i po dwóch niespodziewanych próbnych 'nalotach' (o czym był właśnie wysłany w niebyt poprzedni post) przyjechała do nas.
Reszta też bała się tego co może nastąpić, ale jakoś trzymała fason.
Jedynie moja Matka 'strzeliła focha'. Przyjechała kilka dni wcześniej do 'swojej części' budynku. Bawiła się z dziećmi utrzymując moje zasady 'niedokarmywania' między posiłkami. Rozmawiała ze mną 'normalnie', chociaż nie bardzo miałyśmy o czym rozmawiać. Aż do niedzieli. W niedzielę zrobiła się sztywna i nieprzystępna. Zaopiekowała się najmłodzszym szkrabem podczas mszy. Przyszła pogratulować dziecku i wręczyć prezent. Zgodziła się na zdjęcie. Ale jak tylko pojawili się teściowie, zniknęła do siebie. M stwierdził, że wypadałoby chyba po nią pójść. Niestety M pomimo swojego wygadania zwykle używa (jak dla mnie) nietrafionych zwrotów. Tym razem też powiedział zbyt wiele i Matka obraziła się jeszcze bardziej.

Kij jej w mrowisko!!! jak chce niech siedzi sama! ale to moja Matka i jest mi cholernie przykro z powodu Jej zachowania. Jest moim problemem psychologicznym, to Ona wpędziła mnie w depresje, to od Niej nie potrafię się uwolnić by żyć własnym życiem - ale to moja Matka. Nic nie poradzę że jest jaka jest. Nie lubię jej ale nie potrafię znienawidzić. Nie wierzę żeby działa z premedytacją na szkodę moja albo mojej rodziny - po prostu w to nie wierzę!!! Ona po prostu nie lubi mojego męża.

p.s.
Tak już na koniec. Zszokowało mnie jak ją zobaczyłam pod kościołem. Czarna sukienka, granatowa marynarka. Całe szczęście że naszyjnik z pereł był biały bo miałam wrażenie, że idzie na pogrzeb a nie na komunię. Serio takie miałam pierwsze skojarzenie :(




Mamusiu...

Link 12.05.2012 :: 23:43 Komentuj (0)


... dlaczego Tatuś na ciebie krzyczał? przecież kupiłaś wszystko co chciał ze sklepu.

I jak wytłumaczyć dziecku, że "Tatuś krzyczał" bo Mamusia nie sprawdziła ceny pepsi? A tak na prawdę to chodzi o to, że nie dopytałam się dokładnie ile będzie kosztowała naprawa auta... A tak w ogóle to Tatuś uważa, że nie krzyczał tylko "rozmawiał".




Przyszedł...

Link 22.05.2012 :: 18:23 Komentuj (0)


... z pracy, nagadał się jak to nic nie robię w kierunku podjęcia pracy chociaż on podsuwa mi rozwiązania na tacy i poszedł spać.

Czemu jemu wolno spać w ciągu dnia a ja jak tylko siądę z jakąś robótką to zaraz muszę iść robić kolację, sprzątać, prasować czy opiekować się dzieciakami? O przespaniu choć pól godziny nawet nie wspominając...

Za pół godziny i tak go zbudzę i powiem, że idę na areobik. Nie będzie zachwycony, chociaż "mam do tego prawo" .

Dlaczego mam zostać księgową chociaż nie mam najmniejszej ochoty na wypełnianie tych wszystkich druków? Jak prowadzłam firmę to on wypełniał druczki bo miał o tym jako-takie pojęcie. Dlaczego nie mogę robić czegoś co mnie by zainteresowało np. zostać złotnikiem? Może dlatego że kurs na złotnika jest kilkukrotnie droższy niż na księgową i nie można go zrobić korespondencyjnie?
Ciekawe jaki procernt ludzi robi zawodowo coś co sprawia im przyjemność i jest zgodne z zainteresowaniami?
Jak inne kobiety godzą bycie matkami/żonami z karierą zawodową?
Mam ciągłe poczucie braku czasu a jednocześnie czuję, że czas przepływa mi między palcami i nie robię nic efektywnego.




Dzisiaj...

Link 23.05.2012 :: 22:28 Komentuj (0)


... dla odmiany M. wrócił z pracy w dobrym humorze. Pogadaliśmy o bieżących sprawach i M. padł na godzinkę... Śpi już ponad 5h. Ja go całkowicie rozumiem i wcale nie zazdroszczę tych 2h jazdy do pracy i z powrotem. Czasem tylko coś mnie ściśnie ze ja żeby pospać kilka godzin w ciągu dnia to muszę być naprawdę strasznie chora....




Brak zaufania

Link 26.05.2012 :: 00:24 Komentuj (0)


Czy ma szanse przetrwania związek w którym On nie wierzy w żadne Jej słowo i nie ma do Niej zaufania a Ona nienawidzi Go za jego zachowanie wobec Niej?


Wszystko jest takie trudne....
Ja wiem że schemat jest taki: On ma jakiś problem z którym nie potrafi sobie dać rady. Przychodzi do domu w złym humorze. Szuka zaczepki (co zwykle nie jest zbyt trudne - każdy pretekst jest dobry). Potem zaczyna się jazda. Zazwyczaj sama się podkładam bo wiem że TO się nie skończy zanim On się nie wygada do końca. Na 98% kończy się to moim płaczem bo wywlecze któryś z moich problemów. Poza tym im szybciej ja się rozpłaczę tym szybciej TO się skończy. Na koniec jest chwila ciszy i On przychodzi przeprosić za całą sytuację i zaczynamy rozmawiać o faktycznym JEGO problemie.
Jak długo można znosić taką sytuację? Jak długo można w tym trwać i tego nie znienawidzic? Jak długo mozna pozwalać się krzywdzić? Dla kogo? Dla siebie i własnego spokojnego(?) życia? Dla dzieci? Dla Niego?
Czy przepraszam może zetrzeć całe zdarzenie? Czy potem można się przytulać nie pamiętając o tym co było kilka godzin wcześniej?

Zaczyna mi się robić zbyt dużo znaków zapytania.
Kiedyś już byłam na krawędzi.... Wtedy nawet moja mama przestraszyła się i stopowała moją decyzję o rozwodzie.




Na sen...

Link 27.05.2012 :: 00:42 Komentuj (0)


Był czas, że wieczorem miałam cos jeszcze do zrobienia i przychodziłam do łóżka po tym jak On już zasnął. Miał mi za złe, że specjalnie zwlekam... Teraz faktycznie tak się dzieje...




Wracam

Link 12.07.2012 :: 22:54 Komentuj (0)


Długo mnie nie było... W tym czasie były i lepsze i gorsze dni. Ostatnio jest sporo tych 'gorszych' ...
Zaczął się sezon wakacyjny, dlatego też do budynku obok zawitała moja Matka. I zaczęły się probemy. Dzieciaki gonią tam jak z piórem po kilkanaście razy dziennie. Nigdy nie wiadomo czy coś tam zjedzą czy nie a potem może być problem z obiadem. No i czasem nie powiedzą gdzie idą a ja ich szukam. Najmłodsze dało mi tak ostatnio popalić:
szukam dziecka - nie ma, biegnę do Babci - nie ma, wracam do domu a na łóżku w pokoju zauważam chichoczący kocyk - mnie wcale do śmiechu nie było.
Dzieciaki po kilku dniach się uspokajają i raczej trzymają domu. Ja się tam wogóle staram nie zapuszczać chyba że za dziećmi. Ale najgorszy jest M. - Ne daje mi ani na godzinę zapomnieć że moja Matka jest w pobliżu: :
'a widziałaś jakie taczki usyfione, gips woziła i nie domyła nasze rzeczy to można niszczyć a ona swoje chowa"
'a widziałaś masz nowe sznity na aucie, ona o swoje dba a nasze to obija'
'kosiła trawę, cała elewacja schlapana! idź jej powiedz że ma to wyczyścić'
'swoje pochowała a nasze to zniszczyć można!'
'śrubokręty brała i już do skrzynki nie odłożyła. jakbyś ty coś jej wzieła i nie odłożyła to by się wydarła na ciebie a sama nie odkłada'
i tak dalej i w tym klimacie i nawet jeżelibym chciałą traktować moją Matkę jak powietrze lub obcą osobę to się nie da bo M. co minutę mi o niej przypomina. A ja naprawdę już mam dość. Zrozumiałam, że jestem Matce zbyt podporządkowana. Jednak nie jest łatwo zmienić nabyte latami nawyki tym bardziej, że nie do końca uważa się je za niewłaściwe.
Fakt: nie mam swojego zdania, fakt: zdanie Matki zwykle przyjmuję za słuszne i własne, fakt: tłumaczę jej zachowanie i nie chcę sprawić przykrości.
Ale skoro jej argumenty uważam za słuszne i logiczne to dlaczego mam się z nią nie zgodzić?
Zwykle zakładam, że ludzie działają w dobrej wierze, dlaczego więc miała by działać przeciwko mnie?
Staram się być miła dla innych nawet kosztem siebie. zdaje się , że to się nazywa kompletnym brakiem asertywności...




Zły nastrój...

Link 13.07.2012 :: 20:49 Komentuj (1)


...dzisiaj mnie jakoś nie opuszcza. Mam jakiegoś totalnego doła. Znów wracają nieciekawe myśli. Dzieci mnie denerwują i brak mi cierpliwości do powtarzania setki razy tych samych komend nie przynoszących żadnych z oczekiwanych rezultatów.




Dziś

Link 14.07.2012 :: 22:25 Komentuj (0)


... już trochę lepiej. przynajmniej łza mi się nie kręci w oku o byle myśl. Dzieciaki i pies dalej łażą za mną krok w krok.
Zadziwiające... jak sprzątam to każdy jest zajęty swoimi sprawami a jak tylko spróbuję się gdzieś zadekować z książką, pilotem do telewizora, czy czymkolwiek innym zaraz mam psa pod nogami i dzieci na głowie.
Zresztą pies to łazi za mną zawsze i wszędzie i zawsze położy się w najgorszym dla niego miejscu, tak bym mogła go nadepnąć w najbliższym kroku.




Entropia...

Link 30.07.2012 :: 22:03 Komentuj (1)


...mojego układu nieustannie rośnie, czasami w tempie zastraszającym.




Do szkoły

Link 08.09.2012 :: 23:30 Komentuj (0)
Pierwszy tydzień za nami. Maluchy na razie chętnie idą do szkoły. Najmłodsze nie dostało się do przedszkola więc sobie jeszcze rok posiedzimy razem... Będę miała czas na przerobienie kursu rozwijającego kwalifikacje zawodowe... przynajmniej tak sobie tłumaczę ;P

Przeraża mnie tylko rozbicie czasowe w planie lekcji moich pociech - ogólnie nie jest źle: 3x wychodzą o tej samej godzinie. Ale jeden dzień jest powalający na łopatki: będę w szkole 4razy co 2godziny :(


Tabliczka mnożenia

Link 16.09.2012 :: 22:31 Komentuj (2)


Nie potrafię być dobrą matką.

Ogólnie "bycie matką" nie idzie mi źle, ale na "dobrą matkę" się nie nadaję. :(
Wizerunek "Matki Polki" nie przemawia do mnie w żadnym szczególe. Może po prostu jestem zbyt wielką egoistką i nie potrafię postawić dobra kogokolwiek ponad swoim?
To okropne, ale łatwiej mi się poświęcić dla kogoś obcego (bo to tylko chwilowy wysiłek) niż dla najbliższych (bo to ciągłe i odnawialne....?)

I jak ja mogę siebie lubić mając tak wredne podejście do życia??

A tak wracając od ogółu do szczegółu: nie potrafię nauczyć mojego dziecka tabliczki mnożenia. Nie wiem jak mam je zmotywować do podjęcia wysiłku wkucia na pamięć tej garści liczb. Tłumacze mu, że to są podstawy, że bez tego nie da rady później, że do tego się będzie wracało w każdym zadaniu, że to jednokrotny wysiłek a potem jest już do końca życia i sama siebie słyszę jakie głupoty gadam. Nie przekonam tym 9-cio letniego dziecka. Dla niego to czysta abstrakcja....

Ide poszperać w necie, może inni już wyważyli te drzwi...




Historia z osą w tle

Link 08.10.2012 :: 08:07 Komentuj (1)
Dziecko (l.3): Mamoo! W naszym pokoju jest osa zabierz ją!
Ja: Ale ja się boję co będzie jak mnie 'ugryzie'?
Dziecko (l.3): Będę cię pilnowac
Ja : i uratujesz mnie?
Dziecko (l.3): Nie, popatrzę.


Wrr...

Link 31.10.2012 :: 19:34 Komentuj (2)


Czemu to jest tak niesamowicie denerwujące, że M śpi całe popołudnie? Powinnam się cieszyć, że nie muszę się przejmować jego humorami i uszczypliwościami, a we mnie się gotuje,że sama muszę pilnować ognia w piecu, uciszać szaleństwa dzieciaków, robić kolację, zaganiać do łóżek...

Miałam tak ambitne plany na dziś a sterta ciuchów dalej czeka na prasowanie a ja trwonię czas przed internetem :(






........

Załóż bloga

Archiwum

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011

Kategorie

Linki

ballada o zakręcie
bawimy-się
justmaga
justmaga BPS
nie tylko dzieciaki
w poMyskowym świecie
Szukajac rozwiazania
wczesna edukacja...
zeszydło

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl