Satysfakcja gwarantowana


Był czas kiedy M twierdził głośno i zdecydowanie, że nie ma najmniejszego problemu na rodzicielską zamianę ról. Jeżeli tylko znajdę pracę tak samo/lepiej płatną niż jego to on zajmie się dziećmi. W związku z licznymi splotami sytuacji tak właśnie było w tym tygodniu (wylądowałam na 3 tygodniowym kursie zawodowym w Wielkim Mieście).
Nagle okazało się, że gotowanie obiadu i opieka nad 3 dzieci to nie taki znowu pikuś jak można by się spodziewać. Fakt: Daje radę, ale ile jest przy tym marudzenia ;) Nie powiem mam spora satysfakcję :)
Ten tydzień już nie będzie tak prosty w organizacji logistycznej bo M pod koniec tygodnia będzie miał zlecenie, ale damy radę :P

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak się cieszę, że udało mi się 'wyrwać z domu' (FE!!! wyrodna matka!!! - no nic ja dalej mam satysfakcję!!!)

Fakt: jestem zmęczona (dojazdami, kursem, wysokimi temperaturami ostatniego tygodnia), ale mam więcej energii i chęci do prac domowych. Część obowiązków i tak leży odłogiem jak leżała do tej pory (głównie prasowanie) ale inne obowiązki idą jakby sprawniej. Zobaczymy jak to dalej pójdzie...

Komentarze: